Podwodne latawce, czyli futurystyczna elektrownia – obniży nam rachunki za prąd?

Szwedzi znani ze swoich inwestycji w ekologiczne źródła energii, podjęli się badań nad futurystyczną elektrownią wodną składającą się z podwodnych latawców, które wykorzystują energię pływów morskich.

prąd z latawców

Jak działają morskie elektrownie wodne? 

Najbardziej efektywny sposób pozwalający wykorzystać fale morskie do produkcji prądu to oscylująca kolumna wodna. Nie jest to jednak jedyny sposób wykorzystania wody morskiej do produkcji prądu, drugi z nich to technologia konwersji oceanicznej energii cieplnej.

Mechanizm oscylującej kolumny wodnej wykorzystuje siłę nadchodzących fal, które wywołując wzrost poziomu wody w komorze, powodują wypychanie powietrza przez turbinę Wells’a generując tym samym prąd. Najlepszą lokalizacją dla tego typu instalacji są skaliste wybrzeża, ale także ujścia rzek lub inne lokalizacje, w których występują przypływy.

 

„W dodatku starsze turbiny instalowane są nie głębiej niż 50 metrów pod wodą, a Deep Green może pracować znacznie głębiej. Zdaniem ekspertów rozwinięcie tego wynalazku może w przyszłości oznaczać niemal podwojenie rynku energii pływowej.”

Zobacz ciekawostki energetyczne na EnergiaDirect.pl

Działanie konwersji oceanicznej energii cieplnej (OTEC) polega na wykorzystaniu zmiany temperatury wód morskich na różnych głębokościach. OTEC pozwala na zamianę energii promieniowania słonecznego pochłoniętego przez wody na energię elektryczną. Można wyróżnić dwa cykle działania OTEC: zamknięty i otwarty. W cyklu otwartym wykorzystuje się cieplejszą wodę z powierzchni, która w wyniku odparowania w komorze próżniowej napędza turbinę. Para wylatując z turbiny skrapla się w kondensatorze wytwarzając odsoloną wodę. W cyklu tym kondensator chłodzony jest zimną wodą czerpaną z głębszych warstw. Odsolona woda pochodząca z cyklu otwartego może zostać wykorzystana np. do hodowli roślin i zwierzą. W przypadku cyklu zamkniętego, cały proces wygląda prawie identycznie. Kondensator chłodzony jest skraplającą się parą, nie produkując odsolonej wody.

Elektrownia, nad którą pracują Szwedzi będzie zbudowana z latawców, których skrzydła będą miały rozpiętość 11 metrów. Latawce będą przymocowane do specjalnych lin, które będą napędzać turbiny o średnicy jednego metra. Prototypy urządzenia o mniejszej rozpiętości skrzydeł mogą poruszać się nawet 10 razy szybciej niż pływy morskie, co sprawia, że rokowania dla tej technologii są bardzo optymistyczne. W przyszłości takie urządzenia maja być uzupełnieniem pływających elektrowni wiatrowych.

Największy obiekt wykorzystujący energię pływów wodnych znajduje się we Francji na rzece Rance i wytwarza 240 megawatów mocy. Może niedługo takie inwestycje pojawią się w ujściu Warty lub Wisły, co pomoże wesprzeć polską energetykę i przyczyni się do spadku ceny kWh? Niestety, nie liczylibyśmy na to, zanim cena energii spadnie wydać trzeba miliony za inwestycje.